Właściciel strony

Właściciel bloga na temat trądziku.


Cześć wszystkim. Jestem Krzysztof, dla znajomych Krzysiek. Jakiś czas temu postanowiłem założyć tego bloga. Jak pewnie już zdążyłeś zauważyć, dokumentuję na nim swoją walkę z trądzikiem. Pomysł na bloga wziął się właśnie stąd, by na bieżąco relacjonować moje próby wyleczenia się z tej przypadłości. Z którą zmagam się już dobre 11 lat. Jak na razie, z niewielką skutecznością. Jednak staram się nie tracić nadziei.

Kiedy zaczęły się moje problemy z trądzikiem.

Ale zacznijmy od początku, kiedy to się zaczęło. Cofnijmy się do roku 2008. Jest ostatnia klasa gimnazjum. Wcześniej miałem pojedyncze wypryski, nic szczególnego, wszyscy mówią, że to normalne. Któregoś dnia zauważam, że wypryski objęły nie tylko praktycznie całą moją twarz, ale także plecy. Nie wygląda to dobrze. Strasznie mi to przeszkadza, a już zwłaszcza przeżywam horror przed wuefem, gdy przebieram się przy innych. Boję się, że stanę się pośmiewiskiem. Mimo szczególnej dbałości o higienę, problem nie znika. Wręcz zaostrza się. Idziemy do lekarza specjalisty, dermatologa. Zapisuje jedną maść, która nie pomaga. Znowu idziemy do lekarza. Dostaję kolejną, ale również nie ma efektów. W poczekalni ludzie mówią, że to norma, i że już im siada psychika od testowania kolejnych specyfików. Dermatolog proponuje leczenie pewnym popularnym lekiem, ale cudów nie obiecuje. Leczenie ma trwać prawie rok i jest ryzyko efektów ubocznych. Godzę się na wszystko. Po kilku miesiącach widzę poprawę. Jednak po odbyciu całej kuracji, problem powrócił. Stanąłem przed wyborem: albo powtórzyć kurację, albo próbować czegoś innego.

Wybrałem to drugie wyjście. Poczytałem trochę w internecie o trądziku. Zacząłem od zmiany diety. Wykluczyłem z niej cukier, gluten, laktozę, w końcu całkowicie nabiał, przestałem jeść mięso. Spektakularnej poprawy nie było. Niedługo wytrzymałem na tak restrykcyjnej diecie. Chociaż do dziś staram się nie jeść słodyczy.

Próbowałem też różnych żeli antytrądzikowych czy kremów, by ułagodzić swoją skórę. Doszedłem do jednego wniosku, te kupowane w drogerii to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Teraz przymierzam się do wypróbowania kosmetyków, może droższych, ale z lepszym składem.